Dzień 2 | Zabawa na plaży

Witaj w pamiętniku wczasowiczki. 

Zainspiruj się i pokochaj Pogorzelicę!

Pamietnik wczasowiczki Pogorzelica apartamenty blue baltic
 
Budzik zmienił swój dźwięk na sielski- wakacyjny skrzekot mew i rybitw, który dochodził zza uchylonego okna. Cóż to była za noc… muszę koniecznie zapytać, gdzie został kupiony ten materac – mega wygodny.

Moja rodzinka jeszcze smacznie spała więc zrobiłam im niespodziankę i udałam się po świeżutkie pieczywo. Jak już wspominałam piekarnio- cukiernia mieści się na wprost wejścia na osiedle, toteż wskoczyłam w wygodny dresik, klapeczki i na zakupy.

Wyszłam ze sklepu, jednak zamiast wrócić do apartamentu, skierowałam swe kroki nad morze… ta bliskość była tak kusząca, że nie mogłam się oprzeć… sprawdzę tylko czy nie wieje… tak wtedy pomyślałam… jednak cieplutkie, od samego rana, promyki słońca „zaprosiły” mnie na spacer wzdłuż wybrzeża. Gdy tak szłam, nagle z lasu wybiegły konie, młodzi ludzie, którzy na nich jechali, wjeżdżali do morza, po czym wycofywali się niczym dzieci bawiące się falami.


Tutejsza plaża posiada odznakę „Błękitnej Flagi”, dlatego właśnie w Pogorzelicy warto poszukać noclegów i spędzić wczasy.


Podeszłam nieco bliżej i zapytałam i zapytałam skąd się tutaj wzięli. Okazało się, że w Pogorzelicy, niedaleko dworca kolejowego, znajduje się stadnina. Dla miłośników koni- jakim jest moja córka- to wspaniała wiadomość, gdyż nawet w wakacje mogła obcować z tymi ukochanymi końmi.

Bułki w ręce, przypomniały mi, że pora wracać do apartamentu. Przy furtce zorientowałam się, że zapomniałam klucza, na szczęście nie był mi on potrzebny, gdyż aby wejść na teren osiedla i apartamentowca wystarczy znać kod cyfrowy.

Śniadanie zjedliśmy na tarasie przylegającym do apartamentu, odkrywając przy okazji ogromną skrzynię, a w niej wszystko co jest niezbędne plażowiczowi i jego latorośli. Leżaki, łopatka, wiaderko… woda, książka i możemy ruszać na plażę. Cudowne jest to, że podobnie jak minionego dnia, dzisiaj także nie ma tłumów plażowiczów odgrodzonych ogromnymi parawanami… mam wrażenie, że tutaj jest to passe… Możemy ulokować się przy samym brzegu, ale my wolimy bliskość wydm i gdy już wszystko rozłożone słyszę od swojego dziecka: Mamo, a masz dla mnie coś słodkiego? Normalnie pewnie zachciałoby mi się płakać, bo wracać do mieszkania po cokolwiek to udręka, na szczęście tutaj odległość nie stanowi problemu. Nic zatem nie jest w stanie zepsuć mi humoru.

Czas na plaży upłynął bardzo szybko. Brzuchy coraz wyraźniej dawały do zrozumienia, że pora zjeść obiad, toteż udaliśmy się zanieść nasz plażowy bagaż do domu i ruszyliśmy na „miasto” w poszukiwaniu miejscówki na obiad. Jak to na wczasach, każdy chciał zjeść coś innego ostatecznie wybór padł na restaurację Familijną (w tym momencie głównie ze względu na nazwę i widok zadowolonych rodzin z dziećmi podczas posiłku). Nie rozczarowaliśmy się- obiad w tym miejscu, w pełni usatysfakcjonował nasze głodne brzuchy, a i ceny okazały się bardzo przystępne.

Po obiedzie ja chciałam wracać na plażę, naszemu dziecku zamarzyła się zabawa na placu zabaw, a mąż mówił tylko i wyłącznie o króciutkiej drzemce. Wróciliśmy zatem do apartamentu, gdzie w spokoju poczytałam książkę na tarasie, z którego doskonale widziałam zabawę córki. Męża obudził zapach świeżo parzonej kawy i wraz z pierwszym łykiem przyszedł nam pomysł jak spędzić resztę dnia.


Wczasy w wynajętym apartamencie lub domku letniskowym dają więcej swobody niż pobyt w hotelu czy pensjonacie.


Niedaleko naszego budynku znajdowała się wypożyczalnia z rowerami, a z tego co przeczytaliśmy wcześniej w Internecie, Pogorzelica i jej okolice obfitują w liczne ścieżki rowerowe. My wybraliśmy szlak dookoła jeziora Liwia Łuza. Trasa licząca długość ok. 9 km nie sprawiła nam większych problemów i było to bardzo miło spędzone popołudnie wśród dzikich ptaków, gdyż jezioro to jest rezerwatem ornitologicznym.

Drugi dzień dobiegał ku końcowi. W radiu usłyszeliśmy, iż w godzinach dopołudniowych dnia kolejnego, przewidziane są burze więc musieliśmy zastanowić się jak aktywnie spędzić burzowy dzień.