Pamiętnik wczasowiczki

Dzień 1 | Poznajemy Pogorzelicę

Wreszcie nadeszły upragnione wakacje. Pierwszy raz wybrałam się z rodziną do Pogorzelicy, do apartamentu Blue Baltic. Droga- mimo, że licząca 700 km- minęła nam szybko i bardzo przyjemnie, a zmęczenie przyćmił widok osiedla, na którym mieścił się apartament w Pogorzelicy…

Dzień 2 | Zabawa na plaży

Budzik zmienił swój dźwięk na sielski- wakacyjny skrzekot mew i rybitw, który dochodził zza uchylonego okna. Cóż to była za noc… muszę koniecznie zapytać, gdzie został kupiony ten materac – mega wygodny.

Moja rodzinka jeszcze smacznie spała więc zrobiłam im niespodziankę i udałam się po świeżutkie pieczywo. Jak już wspominałam piekarnio- cukiernia mieści się na wprost wejścia na osiedle, toteż wskoczyłam w wygodny dresik, klapeczki i na zakupy.

Dzień 3 | Deszczowo ale fajowo

Prognoza pogody sprawdziła się, zza okna słychać było stukające o parapet, raz za razem, krople deszczu. Niektórzy uznaliby taki dzień za zmarnowany, ale nie my, bo mieliśmy doskonały pomysł jak go spędzić poza domem. Po późnym śniadaniu wybraliśmy się do położonego nieopodal naszego apartamentu- Aquaparku przy hotelu Sandra Spa. Jest tam wiele atrakcji zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci.

Dzień 4 | Dzień atrakcji i niespodzianek

Dzień czwarty. Wprost nie mogę uwierzyć jak ten czas szybko mija. Na dzisiaj też mamy plan działania i nawet pogoda nam sprzyja… Ciepło i ani jednej chmurki, która mogłaby wróżyć opady deszczu – cudownie!

Dzień 5 | Opalamy się i zwiedzamy

Znajomy skrzekot mew i rybitw zza okna mógł oznaczać tylko jedno- dzisiaj będzie piękny i słoneczny dzień. Szybki wypad do sklepu z pieczywem, śniadanko i ruszamy na plażę. Ponownie nie ma problemu ze znalezieniem wolnego miejsca na plaży i „sąsiedzi nie depczą nam po pietach” - to mi się bardzo podoba.

Dzień 6 | Rejs po Bałtyku

W przeddzień wyjazdu do domu nasze dziecko zakomunikowało przy śniadaniu, że nie chce iść na plażę tylko marzy o tym, aby popłynąć statkiem. Przyznam, że nie jestem wielbicielką tego typu rozrywek, jednak widok tych pełnych nadziei oczu dziecka sprawił, że postanowiliśmy spełnić jej marzenie.

Dzień 7 | Pożegnanie z morzem

Po przebudzeniu nie do końca potrafiłam zdefiniować co właściwie czuję. Jest mi smutno, bo Nasz, tak długo wyczekiwany urlop, tak szybko zleciał. Jednocześnie cieszę się, gdyż wykorzystaliśmy owocnie każdą spędzoną chwilę.