Dzień 3 | Deszczowo ale fajowo

Witaj w pamiętniku wczasowiczki. 

Zainspiruj się i pokochaj Pogorzelicę!

Pamietnik wczasowiczki Pogorzelica apartamenty blue baltic
 
Prognoza pogody sprawdziła się, zza okna słychać było stukające o parapet, raz za razem, krople deszczu. Niektórzy uznaliby taki dzień za zmarnowany, ale nie my, bo mieliśmy doskonały pomysł jak go spędzić poza domem. Po późnym śniadaniu wybraliśmy się do położonego nieopodal naszego apartamentu- Aquaparku przy hotelu Sandra Spa. Jest tam wiele atrakcji zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Kilka basenów, jacuzzi, zjeżdżalnie, sauny, wodny plac zabaw, ścieżka do masażu stóp- wszystko to sprawiło, że doskonale bawiliśmy się do późnego popołudnia.

W Pogorzelicy jest kilka hoteli, które oferują atrakcje dla gości z zewnątrz. Przyładowo Hotel Sandra Spa umożliwia skorzystanie z Aquaparku.


Po wyjściu okazało się, że pogoda znacznie się poprawiła… Słoneczko nieśmiało rozprostowywało swe ciepłe promyki zza chmur i zachęcało do spędzenia czasu na świeżym powietrzu. Najpierw jednak musieliśmy wrócić do naszej pięknej kwatery, gdzie po szybkim prysznicu wyszliśmy na „miasto” napełnić nasze puste brzuszki. Po dopołudniowych szaleństwach na basenach namówiłam rodzinkę na rybkę z pieca z mozzarellą i pomidorkami- palce lizać- polecam tym, którzy wybiorą się na urlop do Pogorzelicy. Tym razem była to restauracja rybna pod pizzerią i restauracją familijną. Prowadzi go dwóch młodych chłopaków- mistrzowie w przyrządzaniu ryb… mniam… i co ważne nie śmierdzi tam fryturą!

Po obiedzie postanowiliśmy przespacerować się plażą do sąsiadującego z Pogorzelicą- Niechorza. Spacer zajął nam ok. 30 minut. Obiecaliśmy naszemu dziecku gofry, więc musieliśmy wyjść z plaży do centrum Niechorza… tłum ludzi na ulicy, pełno straganów, kawiarnie zapchane po brzegi… wystarczyło jedno spojrzenie na otaczający nas chaos i już zatęskniliśmy za naszą spokojną i malowniczą Pogorzelicą. Nawet nasze dziecko zapytało, czy możemy iść na gofra do kawiarni obok osiedla, na którym mieszkamy, toteż czym prędzej zawróciliśmy. Ostatecznie zjedliśmy przepyszne pancake z sosem klonowym w pasażu przy głównej ulicy w Pogorzelicy.


Niechorze to miasteczko z licznymi atrakcjami, ale ich duża ilość może przytłaczać. Osobiście chyba nie zdecydowałabym się na noclegi w Niechorzu.


Wracając do apartamentu otrzymaliśmy zaproszenie do restauracji Lobster na wspólne oglądanie meczu Polskiej reprezentacji… Mój mąż był zachwycony, ja początkowo podeszłam do tematu bardzo sceptycznie, gdyż wakacje z dzieckiem nie pozwalają raczej na takie wyskoki rodziców. Okazało się jednak, że mecz jest o godzinie 19 więc Nasza pociecha, ku wielkiej radości, bawiła się z innymi dziećmi na placu zabaw, a my oglądaliśmy mecz, mając jednocześnie dziecko na oku… Jak to mówią: wilk syty i owca cała J

Spać poszliśmy nieco później niż zwykle, ale to są zalety wakacji, bo następnego dnia nigdzie nie trzeba się zrywać o poranku.